"Jak to możliwe, że brat zdobył pierwsze miejsce?"

Wkrótce zaczęło świtać.

Niebo nie było jeszcze jasne, słońce jeszcze nie wzeszło. Wschodnia strona nieba dopiero zaczynała jaśnieć, ciemne barwy nocy powoli zanikały, a w powietrzu wciąż unosił się jej zapach.

Ulice były puste, gdy nagle rozległ się odgłos szybkich kroków. Poranne górskie powietrze było wilgotne, lecz Gu Yue Fang Zheng nie czuł najmniejszego chłodu — jego serce wypełniał wzbierający entuzjazm. Twarz miał zarumienioną i teraz szybkim krokiem zmierzał w stronę akademii.

„Przez ostatnie kilka dni ciężko kultywowałem, wydając dwa Pierwotne Kamienie. Zeszłej nocy w ogóle nie spałem i w końcu udało mi się z powodzeniem wyrafinować Gu Księżycowe. Posiadam potencjał klasy A i tak ciężko nad tym pracowałem. Nikt nie może być szybszy ode mnie, nikt! Ojcze, matko, mówiłem wam, że was nie zawiodę."

Gdy przypomniał sobie chwilę, w której wcześniej oznajmił dobrą nowinę stryjowi i ciotce, a ci wyrazili radość i ulgę, Fang Zheng poczuł przypływ szczęścia i dumy.

„Poczekajcie tylko, wy wszyscy z klanu, którzy patrzyliście na mnie z góry, i ty też, starszy bracie. Od dziś sprawię, że będziecie patrzeć na mnie z podziwem — na mnie, Gu Yue Fang Zhenga!"

Im więcej o tym myślał, tym większe ogarniało go podekscytowanie. Nie mógł powstrzymać się od zaciśnięcia pięści, a jego krok stawał się coraz szybszy.

Dotarł do wejścia do akademii.

Dwaj strażnicy akademii spojrzeli na niego dziwnie.

— Hmm, Gu Yue Fang Yuan, czemu wróciłeś? — zapytali.

— Co, starszy brat był tu przed chwilą? — Gdy Fang Zheng to usłyszał, na jego twarzy pojawił się cień zaskoczenia i zdziwienia.

— Ach, mniejsza z tym! — Nigdy by nie przypuszczał, że Fang Yuan zdoła zagarnąć pierwsze miejsce. Pokręcił głową i złożył dłonie w geście powitania, w jego tonie pobrzmiewała nuta wyniosłości. — Starsi bracia, nie jestem Gu Yue Fang Yuanem, lecz Gu Yue Fang Zhengiem. Z powodzeniem wyrafinowałem już swoje Gu Życiowe i przybyłem tu, by odebrać najwyższą nagrodę.

— Jesteś Gu Yue Fang Zhengiem? Wy, bracia, jesteście po prostu zbyt podobni do siebie, nic dziwnego, że starszy akademii się pomylił — zawołał strażnik po lewej stronie, otwierając szeroko oczy.

Strażnik po prawej pokręcił głową i powiedział:

— Przybyłeś o krok za późno. Zeszłej nocy, w późnej godzinie, twój starszy brat Gu Yue Fang Yuan przyszedł tu, spotkał się z panem starszym i zabrał najwyższą nagrodę.

— Mój starszy brat?! — Fang Zheng nagle otworzył szeroko oczy i wykrzyknął: — Czekajcie, mówicie, że to on zdobył pierwsze miejsce?

Jak to możliwe? Czyż jego starszy brat nie posiadał potencjału klasy C?

Zdobycie pierwszego miejsca — to musiał być jakiś żart, prawda?!

— To prawda. Jakże moglibyśmy żartować w takiej sprawie? — Widząc niedowierzanie Fang Zhenga, strażnik wydawał się nieco urażony.

— Ta sprawa została potwierdzona przez starszego akademii. We właściwym czasie lista nazwisk zostanie ogłoszona publicznie. Co jest, twój starszy brat nic ci nie powiedział? — dodał drugi strażnik.

Fang Zheng stał w progu jak wryty, z głupią miną.

Rzeczywistość tak bardzo różniła się od tego, co sobie wyobrażał; teraz po prostu nie potrafił pojąć, co właśnie się wydarzyło. W sercu Fang Zhenga istniało kilka wyobrażeń o jego rywalach. Wśród nich największe zagrożenie stanowiły dwie osoby — Gu Yue Mo Bei oraz Gu Yue Chi Chen.

Ci dwaj posiadali potencjał klasy B. Za ich plecami stały dwie największe gałęzie rodowe klanu, a każdy z nich miał dziadka piastującego ogromną władzę jako starszy, a także dysponującego wystarczającą siłą finansową.

Gdyby którykolwiek z tych dwóch zdobył pierwsze miejsce zamiast niego, serce i umysł Fang Zhenga wciąż byłyby na to przygotowane. Mimo że poczułby się przegrany, wciąż byłoby to do zaakceptowania.

Lecz teraz pierwsze miejsce zabrał ktoś, kto nie był ani Gu Yue Mo Beiem, ani Gu Yue Chi Chenem; nie był nawet żadnym z przeciwników, których nosił w sercu.

To był Gu Yue Fang Yuan, jego własny starszy brat!

Ten człowiek o potencjale klasy C!

Ten człowiek, który podupadł i pogrążył się w przygnębieniu po Ceremonii Przebudzenia!

Ten człowiek, który całymi dniami smacznie spał na lekcjach!

Ten człowiek, który wiecznie upijał się do nieprzytomności i nigdy nie wracał na noc do domu!

Ten człowiek, który znęcał się nad Shen Cui, spoliczkował ją dwukrotnie i zabrał jej wszystkie Pierwotne Kamienie!

Ten człowiek, który zawsze go przygniatał, niczym cień zakorzeniony głęboko w jego sercu!

„Jak to możliwe? To nie może być prawda!" — po chwili Fang Zheng zaryczał w duchu. — „Tak ciężko pracowałem, a on codziennie tylko pił, aż upijał się do nieprzytomności, a jednak w końcu to on zdobył pierwsze miejsce — czy to w ogóle jest sprawiedliwe? Dlaczego? Dlaczego?!"

Słońce wzeszło na wschodzie, wokół rozbrzmiewał świergot ptaków, a przepełnione wiosną powietrze ogarnęło Górę Qing Mao.

Gu Yue Fang Zheng stał skąpany w ciepłym blasku słońca. Powoli opuścił głowę, zaciskając zęby, i spojrzał na swój samotny cień. Podekscytowanie, które wypełniało jego serce, przypominało teraz balon, z którego uleciało już dawno całe powietrze. Jego miejsce zajęły uczucia zagubienia, żalu, niechęci pogodzenia się z porażką, zdziwienia, strachu i inne, splątane ze sobą emocje.

W miarę upływu czasu słońce wznosiło się coraz wyżej.

Na tablicy ogłoszeń akademii pojawiła się nowa lista nazwisk, a widniały na niej zaledwie dwa imiona — najpierw Fang Yuan, a potem Fang Zheng. Wraz z pojawieniem się tej listy nowina stopniowo zaczęła się rozchodzić.

Po usłyszeniu tej wieści wszyscy młodzi uczniowie, którzy w domach z zapałem oddawali się rafinacji otrzymanych Gu, wpadli w wielkie poruszenie.

— Jak to możliwe?!

— Gdyby to Fang Zheng zdobył pierwsze miejsce, jeszcze bym w to uwierzył, ale Fang Yuan? Czyż nie ma on potencjału klasy C?

— Czy to możliwe, że zaszła jakaś pomyłka? Fang Zheng, posiadacz potencjału klasy A, faktycznie przegrał z Fang Yuanem, potencjałem klasy C? Czy to nie jest przypadkiem historia rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy(1)?

Rezydencja gałęzi rodu Mo.

W dziedzińcu bujnie rozrastała się zieleń, a w powietrzu unosił się aromat herbaty.

Jeden ze starszych klanu Gu Yue, Gu Yue Mo Chen, siedział przy swoim biurku, spoglądając na wiosenny krajobraz za oknem. Niespiesznie popijał herbatę i zapytał:

— Mo Bei nie kontynuował rafinacji swojego Gu?

Stojący z boku zarządca pospiesznie odpowiedział:

— Po tym, jak po południu usłyszał wieści dotyczące Fang Yuana, młody pan Mo Bei wydawał się głęboko poruszony i stracił chęć do dalszej rafinacji Gu Księżycowego. Szkoda, młody pan Mo Bei był już tak blisko sukcesu. Właściwie, gdyby to Fang Zheng zdobył pierwsze miejsce, można by to jeszcze zignorować, lecz musiał to być akurat ten potencjał klasy C, Fang Yuan. Toteż młody pan Mo Bei stracił zapał, nic na to nie poradzę.

— Hmph! Nie usprawiedliwiaj go. — Gu Yue Mo Chen prychnął chłodno, jego twarz stężała, a ton stał się twardy. — Droga kultywacji Mistrza Gu na każdym kroku pełna jest trudów, czymże jest tak drobna przeszkoda? Ten Fang Yuan ma zaledwie potencjał klasy C, więc to, że zdołał zdobyć pierwsze miejsce, przypisuję jedynie szczęściu. Gu Księżycowe, które wybrał, musiało mieć słabą wolę, i tylko dzięki temu zdołał wyrwać zwycięstwo. Jeśli Mo Bei nie potrafi tego przejrzeć i pozwala, by taka drobna przeszkoda go załamała, to jak w przyszłości ma dowodzić naszą gałęzią rodu Mo, jak ma rywalizować z gałęzią rodu Chi? Nikomu nie wolno mu niczego doradzać, niech sam nad tym pomyśli!

— Tak jest, panie. — Zarządca nie odważył się zaprzeczyć.

Niemal w tym samym czasie, w rezydencji gałęzi rodu Chi.

„Ech, Gu Yue Fang Yuan…" — starszy klanu, Gu Yue Chi Lian, wydał z siebie długie westchnienie, brwi miał ściągnięte w zamyśleniu, machnął ręką. — Niech ktoś przywoła tu młodego pana Chi Chena.

Po chwili Gu Yue Chi Chen wszedł do pokoju ze zagubionym wyrazem twarzy i z szacunkiem uklęknął.

— Wnuk pozdrawia dziadka.

— Widzę, że już znasz tę nowinę — Gu Yue Chi Lian spojrzał na swojego jedynego, rodzonego wnuka, jego ton był łagodny. Powoli mówił dalej: — Wezwałem cię tu, by ta sprawa cię nie zwiodła. Widzisz, przy rafinacji Gu Życiowego liczy się po pierwsze talent, po drugie sam robak Gu.

— Fang Yuan ma zaledwie potencjał klasy C, a mimo to zdołał tym razem zdobyć pierwsze miejsce. Oznacza to jedynie, że Gu, które wybrał, w porównaniu z Gu Księżycowymi twoich rówieśników, posiadało znacznie słabszą wolę. To wyłącznie kwestia szczęścia. Więc, mój wnuku, nie zniechęcaj się, to naprawdę nic takiego. Jest jedynie potencjałem klasy C — tak, tego samego, co ty, ale zasoby, jakimi dysponuje, nie dorównują twoim. Jego droga do awansu również będzie trudniejsza niż twoja, uwierz dziadkowi, wkrótce go prześcigniesz.

— Dlatego odłóż tę błahą sprawę na bok. Fang Yuan nie będzie twoim przeciwnikiem, nie jest nawet godzien, by nim być. Twoimi prawdziwymi wrogami są posiadacz potencjału klasy A, Fang Zheng, oraz Mo Bei z rodu Mo. Rozumiesz?

— Tak, dziękuję za radę, dziadku. Rozumiem. Idę teraz i wracam do rafinacji swojego Gu! — Smutny wyraz twarzy Gu Yue Chi Chena zniknął, ustępując miejsca pełnej animuszu woli walki.

— Mmm — starszy Gu Yue Chi Lian skinął głową z zadowoleniem. Na jego twarzy pojawił się życzliwy uśmiech. — Dobry wnuku. Choć twój potencjał to jedynie klasa C, możesz być spokojny, że dziadek w pełni cię wesprze. Później osobiście się tym zajmę i wykorzystam aurę Gu trzeciej rangi, by stłumić wolę twojego Gu Księżycowego i pomóc ci je wyrafinować!